Top
STRONA GŁÓWNA
BITWY
KSIĘGA GOŚCI
MAPA STRONY

Początek bitwy i kryzys sprzymierzonych

Przybycie krzyżackich heroldów

Przybycie heroldów - scena z filmu Krzyżacy

Przybycie heroldów
(scena z filmu „Krzyżacy”)

Król Władysław nie śpieszył się z rozpoczęciem bitwy, spokojnie wysłuchał dwóch mszy, w czasie których wojsko powoli zajmowało wyznaczone pozycje. Gdy kończyło się ustawianie sprzymierzonych wojsk, a król szykował się do starcia, w stronę królewskich wojsk wyruszyli dwaj heroldowie. Byli to reprezentanci dwóch sprzymierzeńców Zakonu: króla Węgier i szczecińskiego księcia. Heroldowie przywieźli ze sobą dwa miecze (jeden dla króla, drugi dla księcia Witolda) oraz wezwanie do walnej bitwy. Zapowiedzieli też możliwość cofnięcia krzyżackich wojsk, by nasze rycerstwo nie musiało dłużej kryć się tchórzliwie po lasach. Jagiełło przyjął heroldów z dużym opanowaniem. Kazał wziąć od nich oba miecze na znak zwycięstwa, ale nie dał się sprowokować do przedwczesnego rozpoczęcia bitwy. W tym czasie wojska litewskie były już na swoich pozycjach, natomiast rycerstwo Królestwa dopiero kończyło zajmowanie stanowisk.

Początek bitwy

Obie armie były gotowe do starcia około południa, rozdzielała je tylko Dolina Wielkiego Strumienia szeroka na 200−300 metrów. W szeregach sprzymierzonych zagrały trąby dające sygnał do ataku, polskie rycerstwo odśpiewało Bogurodzicę, a zaraz potem jako pierwsze ruszyło do szarży prawe skrzydło litewskie wsparte przez kilka chorągwi koronnych. Część historyków tłumaczy atak książęcych wojsk porywczością Witolda, ale nie można wykluczyć, że głębsze rzuty ciężkozbrojnej jazdy polskiej nie ukończyły jeszcze do końca zajmowania wyjściowych pozycji, co w efekcie pociągnęło opóźnienie ataku lewego skrzydła sprzymierzonych. Inni uważają, że bitwa rozpoczęła się po prostu w tradycyjny dla średniowiecza sposób, czyli od ataku prawego (litewskiego) skrzydła.

Kryzys sprzymierzonych

Bitwa pod Grunwaldem: kontratak Krzyżaków

Bitwa pod Grunwaldem:
kontratak Krzyżaków

Krzyżacy dali dwa razy ognia ze swoich bombard, nie wyrządzając nacierającym wojskom Unii żadnych strat, po czym sami ruszyli do szarży. Mimo że atakowali z góry, nie wytrzymali impetu natarcia sprzymierzonych i zostali odrzuceni na odległość 800 m. Po uporczywej, godzinnej walce chorągwie krzyżackiego lewego skrzydła zaczęły jednak uzyskiwać coraz wyraźniejszą przewagę nad gorzej uzbrojonymi hufcami litewskiej konnicy. Wojska Witolda zostały zmuszone do rozpaczliwej obrony, a wkrótce potem do odwrotu, który szybko przerodził się w paniczną ucieczkę większości chorągwi Księstwa. Na nic zdały się interwencje Witolda, który „biczem i potężnym krzykiem” próbował zatrzymać uciekające oddziały. Znacznej ich części nie udało się zawrócić, niektóre dotarły aż na Litwę, niosąc wieść o klęsce sprzymierzonych wojsk. Książę Witold załamany poniesioną porażką, błagał króla o przysłanie posiłków.

Odwrót litewskich chorągwi wstrząsnął także niektórymi polskimi jednostkami, walczącymi na zagrożonym odcinku. I tak np. zaciężna chorągiew Św. Jerzego uciekła aż do obozu nad jeziorem Łubień, skąd, po ostrej reprymendzie podkanclerzego Mikołaja Trąby, wróciła na pole bitwy, by zmazać swą hańbę.

Tymczasem zwycięskie oddziały krzyżackiego lewego skrzydła, uznając, że bitwa jest wygrana, ruszyły w pogoń, zagarniając łupy i jeńców, ale tracąc spoistość szyku. Był to bardzo poważny błąd, bo choć po stronie sprzymierzonych sytuacja była trudna, kryzys miał stosunkowo ograniczony zasięg. Niektóre litewskie oddziały nie uległy panice i twardo broniły swoich pozycji. Były to głównie chorągwie smoleńskie, które nie dały się oderwać od wojsk koronnych, ponosząc bardzo ciężkie straty, zaryglowały częściowo powstały wyłom. W zagrożony rejon nadciągnęły liczne posiłki. Były to między innymi chorągiew krakowska, halicka, sandomierska, wieluńska oraz inne nieznane z nazwy. Uderzyły one na tych rycerzy Zakonu, którzy dość wcześnie zaniechali pościgu i próbowali atakować odsłoniętą flankę sprzymierzonych. W tym samym czasie na dalekich tyłach litewskich część pierzchających oddziałów zdołała opanować panikę, zawróciła i uderzyła na rozproszone pościgiem wojska krzyżackie, zadając im ciężkie straty. Być może w akcji tej wzięły udział także chorągwie koronne z głębszych, rezerwowych rzutów.

Chorągiew Królestwa Polskiego

Chorągiew Królestwa Polskiego

Wyłom został zlikwidowany, ale nacisk wojsk zakonnych nie ustawał. Liczne szarże, prowadzone czasem przez samego wielkiego mistrza, przebijały się przez polskie szeregi. Podczas jednej z nich padła na ziemię główna chorągiew Królestwa Polskiego, powierzona chorążemu krakowskiemu Marcinowi z Wrocimowic. Według zwyczaju zwinięcie głównej chorągwi było sygnałem do odwrotu, więc jej upadek mógł doprowadzić do katastrofy. Krzyżacy pewni zwycięstwa zaczęli nawet śpiewać swój hymn. Po raz kolejny była to jednak przedwczesna radość. Chorągiew szybko podniesiono i nie ma żadnych powodów, by przypuszczać, że dostała się ona choć na chwilę w ręce nieprzyjaciela.

  • WSTECZ
  • DO GÓRY
  • DALEJ
Copyright © 2007−2017 by historycznebitwy.info | All rights reserved. | Design by Misiek